„Jankowice – rekonstrukcja obrazów i słów” – materiały uzupełniające
Dla wielu z nas archiwa kojarzą się z ciszą, kurzem i monotonnym szelestem przewracanych kart. Wyobrażamy sobie rzędy zakurzonych tomów, w których urzędnicy suchym, beznamiętnym pismem odnotowywali fakty. Nic bardziej mylnego. Te stare dokumenty to nie cmentarzyska zapomnianych spraw, lecz kapsuły czasu, w których zamrożono prawdziwe ludzkie emocje, dramaty i codzienne zmagania.
audiobook
kliknij i posłuchaj
Za formalnym językiem i staranną kaligrafią kryją się opowieści o walce o przetrwanie, godność i sprawiedliwość. Gdy na początku XIX wieku pruskie reformy zainicjowały proces uwłaszczenia (Regulierung), chłopi stanęli przed historyczną szansą, ale i ogromnym wyzwaniem. Rozpoczęła się dekada prawnych batalii, w których każdy kawałek ziemi, każde prawo do lasu i każda pańszczyźniana powinność musiały zostać na nowo zdefiniowane i obronione przed sądem.
poniższy tekst stanowi rozszerzenie powstającej publikacji – „JANKOWICE – rekonstrukcja obrazów i słów”, która ukaże się w połowie 2026 r.
Zabieramy Cię w sam środek tej walki, do śląskiej wsi Jankowice [Jankowitz, Jankowitz Rauden]. Na podstawie pięciu najbardziej niesamowitych odkryć z akt sądowych pokażemy, jak żyli, o co walczyli i z czym musieli się mierzyć ludzie, których krew może płynąć w Twoich żyłach. To nie jest pięć osobnych anegdot, lecz pięć aktów dramatu o wyzwoleniu jednej społeczności.
1. Archiwista jak detektyw – Fałszerstwa, duchy w papierach i błędy sprzed 100 lat
Aby przeprowadzić proces uwłaszczenia w latach 20. XIX wieku, pruscy urzędnicy musieli stać się prawdziwymi historycznymi śledczymi. Ich zadaniem było rozwikłanie plątaniny praw własności, co wymagało cofnięcia się do dokumentów sprzed stu lat, podpisanych jeszcze przez opata cystersów w Rudach. W trakcie tych dochodzeń odkrywali archiwalny bałagan, przekreślone akty i próby fałszerstw.
Najbardziej zdumiewający zwrot akcji nastąpił w sprawie rodziny Gorgoniów. Urzędnicy, badając akt zakupu z 1765 roku, odkryli, że kluczowa postać w łańcuchu własności, niejaki Paul Gorgon, był w rzeczywistości „duchem w papierach”. Jak zanotowano z biurokratycznym zdumieniem, człowiek ten „w ogóle jako osoba [w tym kontekście] nie istniał” (gar nicht als Mensch existirt).
To odkrycie nie było zwykłą ciekawostką. Stało się potężnym argumentem prawnym, podważającym całą podstawę roszczeń rodziny do ziemi. Ten jeden zapis pokazuje, że walka naszych przodków o ziemię była czymś więcej niż sporem o granice. Była to batalia o tożsamość, której dowód spoczywał na kruchym papierze, pełnym błędów, fałszerstw i duchów z przeszłości.
2. Gdy zboże gniło na polach, czekając na urzędnika
Jednym z największych absurdów, który pchał mieszkańców Jankowic do walki o reformy, był system pobierania dziesięciny. Prawo feudalne stanowiło, że chłopi nie mogli zwieźć swoich plonów z pola, dopóki na miejscu nie stawił się urzędnik dworski, by osobiście odliczyć należną panu część. Byli bezradni – pogoda stawała się bronią w rękach administracji.
W skargach zapisanych w aktach czytamy, że z powodu opieszałości urzędników zbiory tygodniami gniły na deszczu (ausmoderten). System ten był okrutny i nieefektywny dla obu stron. Chłopi w bezsilnej wściekłości patrzyli, jak owoce ich całorocznej pracy niszczeją, a dwór, jak sami urzędnicy przyznawali, miał z tego gnijącego ziarna „bardzo mały pożytek”.
To właśnie ta bezradność w obliczu biurokratycznej machiny i kaprysów pogody zrodziła w mieszkańcach determinację. Zrozumieli, że jedynym wyjściem jest całkowita zmiana systemu – zamiana uciążliwych danin w naturze na przewidywalny czynsz pieniężny, który pozwoli im wreszcie samodzielnie zarządzać owocami swojej pracy.
3. Niepiśmienni, ale nie bezbronni: Jak chłopi walczyli o swoje prawa
Większość mieszkańców Jankowic nie potrafiła pisać, co dobitnie potwierdzają ich podpisy pod protokołami sądowymi: trzy proste krzyżyki (+++). Nie oznacza to jednak, że byli biernymi ofiarami systemu. Wręcz przeciwnie – akta pokazują, że byli doskonale zorganizowani i świadomi swoich praw w trwającej od 1818 roku batalii o uwłaszczenie.
Aby prowadzić spór z potężną administracją książęcą, wieś wybierała spośród siebie oficjalnych delegatów, czyli Deputirte, takich jak Michał Szendzielorz i Wawrzyniec Bogunik. Ci „mężowie zaufania” przez lata reprezentowali całą społeczność w twardych negocjacjach z dworem, przedstawiając wspólne postulaty i protestując przeciwko niekorzystnym decyzjom.
Co więcej, chłopi dbali o to, by procedury były dla nich w pełni zrozumiałe. Ponieważ urzędowym językiem był niemiecki, którego nie znali, nie pozwalali na prowadzenie obrad bez tłumacza. W aktach zachowała się kluczowa adnotacja, która świadczy o ich asertywności:
Tymże przeczytano wymieniony raport regulacyjny w języku polskim…
Postawa chłopów z Jankowic – ich zorganizowanie, twarde negocjacje i świadomość prawna – całkowicie przeczy stereotypowemu obrazowi zastraszonego, biernego poddanego. Byli to ludzie, którzy, choć niepiśmienni, potrafili skutecznie i strategicznie walczyć o swoje.
4. Las był cenniejszy niż złoto – O co naprawdę walczono?
Centralnym punktem wieloletniego sporu między chłopami a dworem nie były pieniądze, lecz prawa do korzystania z lasu. Dla XIX-wiecznego chłopa, którego delegatami byli Michał Szendzielorz i Wawrzyniec Bogunik, las był fundamentem egzystencji. Utrata dostępu do niego oznaczała zimny strach przed zawaleniem się dachu, bezradność wobec dzikich zwierząt niszczących plony i perspektywę ruiny po pożarze.
Chłopi argumentowali z niezwykłą prostotą i logiką, że bez darmowego dostępu do drewna „do budowy, napraw i grodzenia” po prostu „nie mogą przetrwać” (nicht bestehen können). Kiedy więc administracja próbowała odebrać im te odwieczne prawa w zamian za tymczasową ugodę na 12 lat, spotkała się ze zdecydowanym oporem. Mieszkańcy Jankowic odrzucili ten kompromis, domagając się, aby ich prawa do lasu zostały uznane nie za chwilowy przywilej, ale za „trwałe prawo gruntowe” (fortdauerndes Grundgerechtigkeit), nierozerwalnie związane z ich ziemią na zawsze.
To pokazuje, jak bardzo zmieniła się nasza perspektywa. Oni nie walczyli o dodatek do pensji. Walczyli o fundamentalne zasoby, które decydowały o tym, czy ich rodziny przetrwają kolejną zimę
5. Sądowe śledztwo w sprawie… bochenka chleba
W 1844 roku, długo po zakończeniu głównych sporów, urzędnicy musieli rozstrzygnąć jeszcze jedną kwestię: jaką wartość pieniężną miał dawny deputat chlebowy dla robotników. Aby to ustalić, przeprowadzono fascynujące dochodzenie, które przeniosło wszystkich w czasie o ponad 70 lat.
Kluczowym świadkiem okazał się 88-letni Jakub Gillner, urodzony około 1756 roku. Jako młody, 21-letni chłopak, osobiście pracował w klasztornej piekarni i doskonale pamiętał, jak wyglądały bochenki wypiekane dla robotników pańszczyźnianych przed sekularyzacją zakonu.
Podczas przesłuchania doszło do niezwykłej sceny. Starzec, opierając się na swojej „pamięci mięśniowej”, fizycznie zademonstrował na stole historyczny rozmiar bochenka. Urzędnicy natychmiast wyjęli miarkę i precyzyjnie go zmierzyli, notując w protokole: 8 cali długości i 4 cale szerokości. Ten mikroszczegół pokazuje, z jaką precyzją podchodzono do procesu reform. Życie zwykłych ludzi zależało od konkretnych, materialnych świadczeń, a ich wartość trzeba było obronić przed sądem za pomocą miarki i zeznań człowieka, który pamiętał czasy sprzed rewolucji francuskiej.

Za suchymi zapisami archiwalnymi kryje się świat pełen ludzkiej determinacji, biurokratycznych absurdów i nieustannej walki o godne życie. Historia Jankowic to opowieść o tym, jak biurokratyczne duchy mogły pozbawić kogoś ziemi, jak opieszałość urzędnika i deszcz mogły zniszczyć plony, jak niepiśmienni chłopi potrafili się zjednoczyć, by walczyć o swoje prawa, jak drewno było cenniejsze niż złoto, i jak rozmiar bochenka chleba stawał się dowodem w sprawie sądowej.
Te akta to dowód, że historia jankowickich rodzin to nie tylko daty urodzin i śmierci, ale opowieść o nieustannej walce. Jakie nieodkryte historie czekają w archiwach ? Z każdym kolejnym artykułem dowiesz się więcej.
Zachęcamy do wsparcia przygotowywanej przez nas publikacji „JANKOWICE – rekonstrukcja obrazów i słów”, która mamy nadzieję ukaże się w II połowie 2026. Na chwilę obecną, jedyną przeszkodą jest brak środków.
Wspierać nas możecie poprzez wpłaty na konto KOŁA GOSPODYŃ WIEJSKICH w Jankowicach.
„KOŁO GOSPODYŃ WIEJSKICH JANKOWICE”
ul. Raciborska 40 / 47-430 Jankowice
—————–
Nr. konta 70 1600 1462 1743 9287 2000 0001
BNP Paribas Bank Polski S.A
—————–
tytuł wpłaty : „JANKOWICE – rekonstrukcja obrazów i słów”
tekst opracował D.Poborski / XII 2025 – na podstawie akt „der herzoglichen Kammer zu Schloß Ratibor, betreffend die Qualität der Rustical-Stellen von Jankowitz, und wie hierüber zu disponieren”.

Dodaj komentarz